Opublikowano 6 października 2010
Ilekroć decydujemy się na korzystanie z udogodnień, większość z nas, chce również wyciągnąć z tego to, co najlepsze. Dlatego też, kiedy decydujemy się na robienie zakupów przez Internet czy w inny, nie wymagający od nas wychodzenia z domu sposób, warto się czasem zastanowić, czy takie zabiegi nie byłyby w stanie przynieść nam jeszcze większych, dodatkowych korzyści. Jednak o tym nieco później. Warto bowiem na samym początku wspomnieć nieco o takim sposobie zakupów, jakim jest sprzedaż wysyłkowa. Z pewnością każdy co nie co słyszał o takiej możliwości, a wielu z nas cały czas korzysta z jego dobrodziejstw. W gruncie rzeczy bowiem sprzedaż internetowa podlega nieco pod zakupy robione drogą pocztową, gdyż przedmioty zakupione czy to w sklepie internetowym, czy tez na aukcjach Allegro i innych przechodzą przez drogę wysyłkową, trafiając do klienta. Jest jednak również możliwość wykonywania zamówień nie tylko poprzez Internet. I chociaż takie rozumowanie wydaje się brzmieć nieco staro i niepostępowo, nadal możemy robić zakupy poprzez składanie zamówień drogą telefoniczną czy tez listową. Oczywiście, obie te drogi coraz częściej wypierane są przez największe dostępne ogólnie medium, którym jest rzecz jasna Internet. Mimo to jednak podstawowa idea sprzedaży wysyłkowej cały czas pozostaje niezmienna. Polega ona w głównej mierze na tym, iż dostajemy możliwość wyboru przedmiotów do zakupu z wysyłanego pod nasz adres katalogu. Oczywiście wersja komputerowa również wchodzi w grę, szczególnie, że oszczędza ona pieniądze serwisów, które w rzeczywistości miałyby zostać wydane na korespondencję listową z klientami. W ten oto sposób, z listy dostępnych rzeczy wybieramy te, które nas interesują, i składamy zamówienie. Drogi składania samego zamówienia, czyli robienia już konkretnych zakupów również mogą być różne. Najczęściej jednak mamy do czynienia z Internetem, drogą telefoniczną oraz nieco zapomniana, drogą listową. Osoby dorosłe z cała pewnością pamiętają jednak te czasy, kiedy to składanie zamówień na produkty z katalogu odbywało się tylko i wyłącznie drogą pocztową. Idźmy więc dalej, do końca transakcji. Płatność często w takiej sprzedaży odbywa się za tak zwanym pobraniem, to znaczy, że klienci płacą wymaganą należność za towar podczas jej odbioru, najczęściej poprzez kuriera czy listonosza. I to by było na tyle, jeśli chcemy mówić o samej idei sprzedaży wysyłkowej. Rzecz jeszcze w tym, jak w ten sposób można sobie również nieco dorobić. Otóż w ogólnym rozrachunku okazuje się, że niektóre z firm, które trudnią się sprzedażą wysyłkową są bardzo otwarci na współpracę z tak zwanymi konsultantami. Osoby te stanowią łącze pomiędzy rzeczywistymi klientami, a samą firmą. W tern sposób, kiedy klientów przybywa, konsultant dostaje więcej profitów, a także może liczyć na pewne upusty podczas robienia własnych zakupów. Jest to niewątpliwie bardzo dobre wyjście, szczególnie dla osób łatwo nawiązujących kontakty z innymi. Warto jest więc sprawdzić czasami oferty konsultanckie w Internecie.
Opublikowano 14 września 2010
Wiele procesów zachodzących obecnie w sferze szeroko pojmowanych zakupów dąży w głównej mierze do maksymalnego ich uproszczenia. Nic więc dziwnego, że wielu z nas bardzo ucieszył fakt, że kilkanaście lat temu do naszego kraju zaczęły wkraczać sklepy samoobsługowe, często określane również mianem super i hipermarketów. Ich główną zasadą jest to, by każdy klient sam zadbał o swoje interesy i wybierał towary z półek, bez pomocy sprzedawców. Nie jest to może określane mianem maksymalnej wygody, często jednak takie cos znacznie ułatwia nam zakupy. Nie musimy bowiem czekać na to, aż ekspedientka poda nam towar, o który nam chodzi, można w ten sposób również w łatwy sposób uniknąć wielu nieporozumień, jakie mogą się wydarzyć podczas kontaktu interpersonalnego pomiędzy klientem a sprzedawcą. Jednakże czy cały ten pomysł z tworzeniem supermarketów i sklepów samoobsługowych jest rzeczywiście dobrym pomysłem? Na problem ten patrzeć można z wielu stron. Najbardziej pokrzywdzonymi osobami wydają się być jednak… mali sklepikarze. To właśnie te osoby tracą najczęściej większość klienteli w obliczu pojawienia się w pobliżu większego sklepu. Trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć dlaczego tak się dzieje. Można jednak rzucić na szalę skojarzenie, że większe sklepy przyciągają właśnie rozmiarem. Jednakże w przeciwieństwie do nich, u małych sklepikarzy z pewnością różnicą na korzyść tej grupy jest fakt, iż komunikacja interpersonalna często stoi na znacznie wyższym poziomie. Widać to wyraźnie w mniejszych miastach, gdzie małe sklepiki są miejscami nie tylko zakupów, ale i spotkań towarzyskich, w których jedną ze stron jest właśnie sprzedawca. Z drugiej strony, większe sklepy oznaczają częściej dla nas większe oszczędności. Zakupione tam produkty nabywamy często właśnie w nieco niższych cenach niż ma to miejsce w sklepach z obsługą sprzedawcy. Co więcej, supermarkety są otwarte niemalże codziennie, czego ostatecznie nie można powiedzieć o ich mniejszych odpowiednikach. Tak czy inaczej, niezależnie od rodzaju sklepu w którym kupujemy, nie da nam się ominąć często długich i męczących kolejek. Jedyny sposób, na to, żeby się ich pozbyć jest robienie zakupów przez Internet. Jednakże nie jest to głównym tematem powyższego tekstu. Co więcej, artykuły kupowane są przez większe super i hipermarkety w cenach dyskontowych, to oznacza, że są one niższe niż te w sklepikach. Często także możemy liczyć w nich na wszelkie promocje oraz obniżki cen, związane z okresem świąt czy chociażby z zakupem większych ilości danego produktu. I to chyba najbardziej przyciąga nas do sklepów z samoobsługą. Nie wolno jednak mimo wszystko zapominać, iż komunikacja pomiędzy klientem a sprzedawcą jest również ważnym czynnikiem, który to pozwala na zdobycie większej klienteli. Dobrze jest więc nam, jako konsumentom, z głowa wybierać miejsca zakupów, pamiętając, że tańszy produkt nie zawsze musi być lepszy. Często bywa bowiem, że mniejsze sklepy z tradycyjną obsługą wybierają takie towary, które jakościowo przewyższają artykuły z hipermarketów.
Opublikowano 13 września 2010
Zapewne dokonując zakupów wielu z nas nie zastanawia się zbytnio nad tym skąd pochodzi towar, który nabywamy. Wiele rzeczy sprawdzamy najczęściej wzrokowo, często kusi nas nieco niższa cena produktu, jednak patrząc dalej, mało jest osób, które nabywane produkty, szczególnie przy zakupach w sklepach, sprawdzają. W gruncie rzeczy, zagrożenie, o którym dalej będzie mowa tyczy się przede wszystkim serwisów oraz sklepów Internetowych. Nie zawsze bowiem musi być tak, ze każdy produkt, który oddany jest do sprzedaży, został legalnie nabyty przez poprzedniego właściciela. Wiele mówi się o nielegalnych machlojkach dotyczących skupu oraz sprzedaży towarów. Niektóre firmy importują takie towary z zagranicy, licząc na to, że kontrola celna nie dostrzeże nieprawidłowości. Nie wszystkie marki bowiem mogą być importowane, nie posiadają takich praw ani uwarunkowań. Inny, nielegalny sposób polega przede wszystkim na kradzieży. Często do skupów telefonów komórkowych trafiają urządzenia, które nie pochodzą z nie do końca legalnych źródeł. Otóż również znaleźć tam można czasami nawet kradzione telefony. Jednakże serwisy często sprawdzają źródło pochodzenia szemranych urządzeń jakie otrzymują. Problemem jednak jest, kiedy robimy zakupy w sklepach internetowych. W takich momentach ciężko jest nam jednoznacznie stwierdzić, skąd sprzedawany przedmiot pochodzi, dlatego też nie jest to zawsze do końca bezpieczna transakcja. Mamy do dyspozycji jedynie zdjęcia, które nie zawsze są w stanie do końca określić pochodzenie artykułu. Jak więc wystrzegać się zakupów, które mogą przysporzyć nam w dużej mierze kłopotów? Przede wszystkim zwracać uwagę na szczegóły. Jeśli użytkownik w serwisie dysponuje większą ilością sztuk danego artykułu i nie posiada miana „sklepu” można mieć podejrzenia dotyczące tej osoby. Często bowiem Ci użytkownicy, którzy sprzedają więcej towaru rejestrują się w serwisie jako właśnie sklep. Czasami dodatkowo główna strona takiego sprzedawcy posiada linki do strony internetowej. Warto również i tam wejść i nieco posprawdzać. Istotną sprawą są również opinie na temat użytkownika oraz transakcji, jakie dotychczasowo zostały przeprowadzone. Z nich właśnie dowiadujemy się często o czasie transakcji i rzetelności sprzedawcy. Dobrze jest, kiedy sklep wystawia nam również paragon. Mamy wtedy pewność o legalności takich przedsięwzięć. Kiedy sprawdzimy takie podstawowe informacje możemy mieć więcej pewności odnośnie legalności naszego zakupu. Wszelkie typu serwisy oferujące usługi handlu na swoich łamach dbają o to, żeby chociaż w pewnym stopniu dbać o dobro swoich użytkowników. W związku z tym, w przypadku stwierdzenia nielegalności działalności jednego ze sprzedawców, zostaje on usunięty z serwisu. Ostatecznie więc warto jest sprawdzać co i gdzie kupujemy. Jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach, dlatego tez należy być szczególnie czujnym podczas wykonywania zakupów w Internecie. Niekorzystne dla nas z całą pewnością może być, jeśli okaże się, że po zakupione przez nas przedmioty zgłosi się ich prawowity właściciel, albo co gorsza – policja.
Opublikowano 1 września 2010
Wśród naprawdę masowej ilości imprez oraz happeningów, które organizowane są przeważnie w celu przyciągnięcia klientów do sklepów, te wyglądają nadzwyczaj bujnie. Mimo że godzina 22 nie sprzyja nocnym wycieczkom, wiele centrów handlowych oraz galerii, w głównej mierze, tych z największych polskich, jak i zagranicznych miast urządzają sezonowe wyprzedaże, znane pod hasłem nie innym, jak po prostu noc zakupów. Genezy takiego terminu zbyt wiele wyjaśniać nie trzeba, jest noc, są sklepy, i są klienci. Zasady są proste, to nie żaden wyścig, towary, które na co dzień widujemy z przywieszonymi wyższymi cenami, magicznie tanieją. Zabiegi takie mają zachęcić klientów do korzystania z okazji nabycia towaru po oczywiście niższej cenie, ale i przyciągnąć uwagę do marek, które w ciągu dnia zazwyczaj podziwia się zza sklepowej witryny. Sam zabieg wyprzedaży przyniósłby zapewne większy skutek, gdyby cały happening dział się w godzinach popołudniowych. Jednakże sprzedawcy oraz producenci nie należą do najgłupszych. Wysoko obniżone towary, które na co dzień przynoszą spore zyski nie wpływają korzystnie na utarg. Stąd tak późna pora. Najbardziej wytrwali zakupoholicy są w stanie spędzić naprawdę wiele czasu w galeriach, niezależnie od pory dnia. Nic więc dziwnego, że noce zakupów z edycji na edycję przyprowadzają coraz większe rzesze klientów. Zastanówmy się jednak najpierw, co to dla nas, konsumentów oznacza. Nocne wyprzedaże to w pewnym sensie czas okazji. Można to traktować również jako dobrą zabawę, noce zakupów uznawane są przecież za formę nowoczesnej rozrywki. Dlatego też nic dziwnego, ze udało się w tak łatwy sposób zaadaptować ten pomysł w naszym kraju. Jak powszechnie wiadomo, idea nocnego robienia zakupów i korzystania z takich szalonych niemalże wyprzedaży nie jest pomysłem polskich speców od marketingu. Wszystko, co zaskakujące, bierze się zazwyczaj zza naszej zachodniej granicy, i nie inaczej było tym razem. To bowiem Amerykanie słyną na całym świecie z nocnych wyprzedaży. O najgłośniejszych z nich słychać jest niejednokrotnie w mediach. Odbywają się one najczęściej w okresie przed i poświątecznym, wtedy kiedy rzeczywiście mamy do czynienia z wielkim boomem na tę część naszego życia. Co więc warto zapamiętać? Z pewnością fakt, iż nocne wyprzedaże mają znacznie bardziej korzystne ceny aniżeli klasyczne przeceny sezonowe. To chyba jeden z największych plusów całej tej eskapady. Oczywiście, jak każda wyprzedaż, i ta może nas nieco zgubić w świecie zakupów. To, ze towary są tańsze wcale nie oznacza, że jeśli kupimy ich dużo to na tym nie stracimy. Wręcz przeciwnie, sprzedawcy biorący udział w nocy zakupów liczą na takie rozumowanie, to jest bowiem jedna z ich szans na większy zarobek. Jak więc widać w powyższym artykule zakupy, niezależnie od tego czy wykonywane nocą czy za dnia, potrafią czasami zamieszać nam w głowach. Im więcej ciekawych chwytów, tym łatwiej jest się nam na nie nabrać. Warto zatem zachować umiar w tym jak kupujemy i ile, a z pewnością nie będziemy musieli narzekać na braki w naszych portfelach po powrocie z centrum handlowego.