Opublikowano 22 listopada 2010
Zakupy, czy to robione w małym sklepiku za rogiem, czy w wielkim centrum handlowym czasami przyprawić nas mogą o spory ból głowy. Pieniądze, które wydajemy niekiedy płyną niczym strumienie, zostawiając nasze portfele praktycznie puste. Wiele osób stara się wybierać produkty najtańsze, jednakże nie zawsze niższa cena jest dla nas opłacalna. Często bowiem wraz ze spadkiem ceny spada tez jakość produktu, co nie każdemu konsumentowi może odpowiadać. Każdy z nas chce jak najlepiej kupować, a sprzęty czy inne produkty, które łatwo ulegają zniszczeniu to krótko mówiąc, po prostu pieniądze wyrzucone w błoto. Jakaż więc jest nasza radość, kiedy przechadzając się po sklepie, udaje się nam odnaleźć produkty, oznaczone w wyjątkowy sposób, oraz podpisane słowem promocja. Za każdym razem wiąże się dla nas z pewnymi oszczędnościami. Nie należy jednak do końca ufać takim zabiegom. To, co wydawać by się dla nas mogło wyjątkowo korzystne, warto czasem przemyśleć, i pokalkulować. Warto także dobrze rozumieć pojęcie promocji oraz przeceny czy rabatu. Nie są one w każdym razie jednoznaczne. Zacznijmy od ich rozróżnienia. Promocja jest obniżeniem ceny towaru, zależnym w głównej mierze od sprzedawcy. Wiązać się to może chociażby z krótkim terminem ważności towaru czy też końcem sezonu, to częściej w przypadku odzieży, obuwia i tym podobnych artykułów. Typowe przeceny są z kolei zabiegami, które prowadzą do pozbycia się towaru. Stosuje się je, kiedy wybrane przedmioty są na przykład wybrakowane bądź tez nie w pełni sprawne. Oczywiście, sprzedawca ma obowiązek poinformować kupującego o zaistniałych wadach zakupywanego przedmiotu, niezależnie czy mamy do czynienia z jogurtem, czy markową bluzką, bądź też sprzętem komputerowym. Ostatni z przytoczonych wcześniej terminów, mianowicie rabat, najczęściej dotyczy zakupu większej ilości artykułów. Typowe oferty dwa w cenie jednego, bądź te określane szumnym mianem „gratis” to nic innego, jak właśnie rabaty udzielane w zamian za wykupienie więcej niż jednego artykułu danej marki. Kiedy zatem potrafimy już mniej więcej rozróżnić wspomniane przeze mnie wyżej terminy, nadszedł czas, żeby sobie parę rzeczy przekalkulować. Mianowicie, czy korzyść płynąca z promocji oraz rabatów, bo te wydają się być dla konsumenta najbardziej korzystne, jest rzeczywiście istotna w swojej wielkości. Często bowiem to co zostało nazwane promocją powoduje oszczędność jedynie kilku groszy, które w rzeczywistym rachunku niekoniecznie muszą dawać nam wcale większego zysku. Często bywa także, że promocje wywoływane są sztucznie, co znaczy, że ceny, widniejące na opakowaniach przedmiotów, rzekomo przecenionych, pokrywają się z rzeczywistymi, a pułapy, z których zostały one obniżone w rzeczywistości są zawyżone. Taki zabieg, chociaż złośliwy i przekłamany, na szczęście coraz rzadziej wykonywany jest obecnie w sklepach. Warto więc przemyśleć czasami swój wybór zakupów z półek przecenionych, aby nie dać się nabrać na tego typu sztuczki, które niektórzy sprzedawcy mogą być w stanie na nas wypróbowywać, byleby pozbyć się z półek towaru.
Opublikowano 6 września 2010
Kiedy tak zastanawiamy się nad tym, jak bardzo technologia idzie wciąż naprzód nie sposób doceniać tego, jaki zbawienny wpływ ma ona na nasze codzienne życie. Sztandarowym przykładem jest z pewnością Internet. To co jesteśmy w stanie zrobić za jego pośrednictwem jeszcze kilka lat temu przekraczało granice wyobraźni, nie mówiąc już o tym, ze wiele osób starszych do tej pory nie może wyjść z podziwu nad zaletami tego wynalazku. Jednakże postęp idzie jeszcze dalej, dążąc możliwie do jak największej miniaturyzacji i ułatwiania nam życia. Kiedyś komputery zajmowały całe pokoje, a dziś, aby z niego skorzystać wystarczy rozłożyć na swoich kolanach urządzenie wielkości zeszytu. To samo dzieje się z naszymi telefonami komórkowymi, czy bankowością. Z dnia na dzień opcje wszelkich ułatwień dostępu ułatwiają nam z całą pewnością codzienne czynność, również dotyczące płacenia należności za dokonane zakupy. Z pewnością każdy z nas nie raz już zetknął się z płatnością bezgotówkową, w której to do dokonania transakcji wystarczy niewielka plastikowa karta z wbudowanym chipem. Jeśli jednak wydaje się, że jest to najprostszy sposób przeprowadzania czynności płatniczych, zdecydowanie się myli. W naszym kraju dopiero od niedawna zaczynają funkcjonować tak zwane transakcje zbliżeniowe. Z kolei w innych krajach Europy i świata, są one zjawiskiem znacznie bardziej częstszym. Na czym polegają? Otóż okazuje się, że niektóre z wydawanych przez banki kart pracują w systemie Pay – Pass. Słowa te w naszym języku oznaczają nie mniej, nie więcej niż „zbliżone – zapłacone”, co idealnie komponuje się z cała ideą tego wynalazku. Kiedy jesteśmy w posiadaniu takiej oto karty na transakcje zbliżeniowe możemy za nasze zakupy zapłacić jedynie zbliżając kartę do czytnika. Proste? W praktyce potrzeba troszkę więcej. Otóż taki specjalny czytnik stosowany jest na razie jedynie w kilkunastu rodzajach punktów usługowych, takich chociażby jak restauracje McDonalds, Multikina czy wybrane salony prasowe. Technologia ta, która jest zdecydowanie jedną z najbardziej nowoczesnych jest również dosyć kosztowna, zaopatrzenie się bowiem w specjalne czytniki zbliżeniowe wymaga czasu i pieniędzy. Jest to jednak w porównaniu ze zwykłymi terminalami obsługującymi chipy kart płatniczych ogromny krok naprzód w dziedzinie wirtualnej bankowości. Jednakże za plusami transakcji zbliżeniowych kryją się także pewne niebezpieczeństwa. Otóż w ogólnym rozrachunku, transakcje zbliżeniowe do kwoty kilkudziesięciu złotych nie wymagają od posiadacza karty potwierdzenia kodem PIN. Jest to o tyle dla nas niebezpieczne, że jeśli na nasze nieszczęście zgubimy kartę płatniczą ktoś inny, który nawet nie zna naszych danych może z powodzeniem jej użyć, czyszcząc nasz konta do cna. Dlatego też, tak jak to już zostało wspomniane, wygody wszelkiego typu wiązać się mogą również z pewnym niebezpieczeństwem i powinniśmy uważać na to jak bezpiecznie z nich wszystkich korzystać. W przeciwnym razie możemy nie tylko nadziać się na własną próżność, ale i na osoby, które pozbawią nas pieniędzy na koncie.
Opublikowano 2 września 2010
Niekiedy dzieje się tak, że podczas robienia codziennych zakupów wielu z nas staje przed dylematem, który dotyczy tego, co i w jakiej ilości kupić. Różnorodność wszelakich ofert z dnia na dzień coraz szybciej rośnie, a coraz to większe promocje niektórych artykułów zdecydowanie sprzyjają omamianiu klientów. Im bowiem więcej napisów „promocja” widzą nasze ocz6y tym łatwiej ulegamy pokusie zakupu. Co jednak, kiedy okazuje się, że to co tańsze niekoniecznie oznacza również dobre? Bywa bowiem i tak, że sklepy, aby pozbyć się towaru, który nie jest wybierany przez konsumentów, obniża jego cenę, aby sprawić, by stał się chociaż odrobinę bardziej atrakcyjny. Klientom nie chce się często sprawdzać tego, z jakich przyczyn cenę towaru obniżono, a co za tym idzie, kierują się jedynie wrażeniami wzrokowymi, a równie często zawartością ich własnych portfeli. Ceny produktów coraz bardziej rosną, a to nie podoba się społeczeństwu. To co kiedyś przeciętna rodzina wydawała na wyżywienie, dziś w podstawowych rozrachunkach znacznie przekracza ten pułap. Świdrujące nasze portfele stawki VAT, które od bieżącego roku poszły nieco w górę również dają o sobie znać. W efekcie coraz częściej rezygnujemy niestety z produktów lepszej jakości i to przede wszystkim dlatego, ze za mniejszą cenę możemy nabyć więcej tego typu dóbr. Niekiedy takie oszczędzanie odbywać się może kosztem naszego zdrowia, produkty tańsze, wykonane są niekiedy z gorszych materiałów, które dodatkowo nieprawidłowo używane stanowić mogą na nasze nieszczęście pewne zagrożenia. Co zatem zrobić, żeby nie szukać tak desperacko oszczędności na produktach? Przede wszystkim opłacalnym zabiegiem dla nas jest porównywanie produktów. Niekiedy bowiem bardziej opłacalne dla nas, klientów, będzie sprawdzenie pewnych parametrów dotyczących kupowanych przez nas artykułów. Oczywiście metody takie tyczą się przeważnie produktów spożywczych. Opakowania opakowaniom nie zawsze są równe, warto więc porównać ceny po przeliczeniu ich na wielkość zakupionego towaru. W ten sposób unikniemy sytuacji, kiedy to kupujemy zbyt dużo towaru, tylko dla tego, że wydawał nam się tańszy, bo było go więcej. Oczywiście zakupy, które podlegają ilościowym rabatom, często rzeczywiście okazują się nieco tańsze. Cóż jednak z tego, kiedy zbyt wiele towaru nie jest nam w danej chwili zbytnio potrzebne i jego nadmiar i tak wyrzucamy do śmietnika. Istotne jest więc kupowanie artykułów przede wszystkim z głową. Stawianie na ilość, a nie jakość w niektórych przypadkach może wcale nie przysporzyć nam oszczędności, a wręcz przeciwnie. Warto także jest porównywać ze sobą produkty, nie tylko pod względem ich ceny, ale i objętości. No i oczywiście, co równie ważne, nie powinniśmy oszczędzać na wszystkim. Czasami, na przykład w przypadku choroby, takie oszczędności, które odbić się mogą na naszym zdrowiu, zdecydowanie nie należą do korzystnych. Warto zatem przemyśleć kiedy rzeczywiście warto gonić za promocjami i rabatami, a kiedy takie zabiegi nie są konieczne.